WYWIAD...

poprzednia

 

Rozmowa z Urszulą Kryger (mezzosopran), najwybitniejszą dziś polską interpretatorką repertuaru pieśniarskiego. Program jej recitalu podczas III Letniego Festiwalu Pieśni Kompozytorów Polskich wypełniły pieśni Stanisława Niewiadomskiego (1857-1936).

Czy program Pani recitalu został zaproponowany przez organizatorów?

Tak. Pieśni Niewiadomskiego nie są nieznane, jednak stosunkowo rzadko się je wykonuje. Myślę, iż z tego powodu, że przy pozornej prostocie kryją dużą trudność dla śpiewaka. Żeby wszystko zabrzmiało tak prosto, lekko, naturalnie, trzeba zagłębić się w tę muzykę. Nie wystarczy tylko odczytać nuty. I pewnie dlatego młodzi ludzie tak rzadko zabierają się za te pieśni, chociaż kilka "obiegowych" jest w programach egzaminacyjnych. Studenci je śpiewają, ale sięgają zaledwie po kilka tytułów. Może szkoda? A to jest wyjątkowy festiwal, który chce odkrywać ciągle na nowo muzykę polską.

Właśnie. Prezentowane są całe cykle pieśni, koncerty mają charakter monograficzny. Przyznam, że Niewiadomski w Pani wykonaniu stanowi dla mnie odkrycie, podobnie jak zaproponowane przez Panią wcześniej (i nagrane) nowatorskie interpretacje pieśni Chopina, Szymanowskiego czy Karłowicza. Odnosimy wrażenie, jakbyśmy słuchali ich po raz pierwszy.

Ależ to nie jest nowy sposób interpretacji! To jest to co napisali kompozytorzy! Trzeba popatrzeć w nuty!

Otóż to!

To jest dokładnie to, co kompozytorzy napisali. To nie jest żadne odkrycie.

Wczuwanie się w wiersze Konopnickiej czy Asnyka wydaje się jednak anachronizmem i ślepą uliczką egzaltacji. Śpiewacy mają tendencję do nadmiernego zawierzenia tekstowi słownemu, odrywania go od estetyki epoki, od całego klimatu oprawy muzycznej.

Nie da się oddzielić!

Pani, jako pianistka, zwróciła szczególną uwagę na bogaty, ciekawy akompaniament, na jedność muzyki i słowa w pieśniach Niewiadomskiego.

Nie jako pianistka - jako muzyk po prostu. To nie istnieje rozdzielnie. Tak jak przy głosie z fortepianem istnieją trzy linijki, które obowiązują i śpiewaka, i pianistę, w utworach orkiestrowych jest to dwadzieścia parę linijek albo i więcej. Muzyka zaczyna się od momentu, kiedy coś zaczyna grać, a nie wtedy, kiedy my zaczynamy śpiewać. To jest rzecz oczywista. Nie mówiłabym o tym w kategoriach ciekawostki albo czegoś specjalnego. Tak po prostu musi być.

Czy planuje pani nagranie pieśni Niewiadomskiego?

Proszę pani! Jeśli chodzi o nagrania, to w Polsce nie można nic planować. Wszystko jest tu tak trudno zrobić, że nie wydaje mi się możliwe, aby kiedykolwiek ktoś się tym zainteresował.

Ale na pewno byłoby warto.

Jeśli nie istnieje nagranie integralne na przykład Moniuszki, jeśli nie istnieje nagranie całościowe, powiedzmy, Szymanowskiego, to o czym my mówimy? Niewiadomski, Żeleński i inni kompozytorzy są w kolejce, która nigdy się nie doczeka wyjścia na powierzchnię. Tak mi się wydaje, w związku z tym bardzo cenię takie inicjatywy, jak festiwal w Łazienkach, dzięki którym można pokazać tę muzykę.
Muszę powiedzieć, że nas początku miałam obawy, czy ta "monograficzność" ludzi nie znuży. Ale to jest dobry pomysł, bo pozwala zagłębić się absolutnie w jeden obszar. Kto wie, może to jest właśnie wartościowa formuła?

Bardzo! Gdyby była taka propozycja, na pewno warto uwiecznić te pieśni.

Najpierw poczekajmy. Jak będzie propozycja, to ja na nią odpowiem.

Czy nieobecność tenora Tomasza Krzysicy [z powodu udziału w ważnym konkursie wokalnym odwołał swój udział w koncercie] zmieniła program całego recitalu, jego ustawienie? Czy pani przejęła część pieśni, które miał śpiewać?

On miał śpiewać "Kurhanek Maryli" w całości. Uznałam, że skoro całość tego cyklu to są w ogóle męskie pieśni, (tak jak i wybrany przeze mnie cykl "Jaśkowa dola" - większość to są męskie pieśni), wobec tego postanowiłam kilka wziąć z "Kurhanka", a dodać te, które są bardziej znane. "Między nami nic nie było" jest bardzo znaną pieśnią, "Gdy ostatnia róża zwiędła" z kolei tworzy kontrast do znanej pieśni Paderewskiego, napisanej do tego samego wiersza, a więc też jest interesujące dla słuchaczy poznać inną muzykę. Skomponowanie tych pieśni w całość było dość trudne, ale trzeba potraktować ten fragment recitalu jako po prostu część poznawczą, czyli co jeszcze jest ciekawego w twórczości Niewiadomskiego.

Napisał jeszcze wiele. To płodny kompozytor. Na zakończenie chciałabym zapytać, czy widzi pani jakieś kolejne odkrycia przed sobą? Niedawno śpiewała Pani w zapomnianej operze Żeleńskiego "Goplana", teraz przypomniała Pani melomanom dorobek Niewiadomskiego. Czy możemy spodziewać się w najbliższym czasie Pani nowych interpretacji muzyki polskiej?

Trzeba mieć do takich odkryć powód, to znaczy - trzeba mieć gdzie zaśpiewać, dlatego że odkrycia czynione dla siebie, w domu nie są zbyt ciekawe. To właściwie nie są odkrycia. My muzycy to wszystko znamy. Nuty leżą u nas w szafach, na pulpitach instrumentów i tak dalej, natomiast trudno jest sprawić, by inni zechcieli to odkryć. Będą organizowane koncerty - będą prezentowane odkrycia.

Bardzo dziękuję.

Rozmawiała Hanna Milewska.

 | submenu |