OPINIE I RECENZJE |
|
Hi-Fi i Muzyka lipiec 2005W Łazienkach, w EuropieLetni Festiwal Pieśni Kompozytorów Polskich ma w tym roku już piątą edycję, lecz po raz pierwszy został poprzedzony Festiwalem Pieśni Europejskiej. Organizatorzy nie ograniczyli się przy tym do Europy "zjednoczonej", do krajów Unii, lecz potraktowali nasz kontynent jako wspólnotę geograficzno-kulturową stąd obecność muzyki Rosji, Ukrainy i Norwegii. To plus. Drugi plus - to umożliwienie melomanom kontaktu z tak mało znanym krajem rodziny europejskiej jak Malta. Z Valetty przyjechały dwie świetne artystki - mezzosopran Claire Massa i pianistka (i również klawesynistka) Davinia Galea. Okazało się, że język maltański, w wymowie podobny i do włoskiego, i do arabskiego, bardzo pięknie brzmi w śpiewie., a kompozytorzy maltańscy umuzyczniają także poezję angielską i włoską. Warto zapamiętać kilka nazwisk - Nicolo Isouard (przełom XVIII i XIX w.), współcześnie działający John Galea i Carmelo Pace, a nade wszystko ponoć najsłynniejszy kompozytor maltański - Charles Camilleri. Tegoż ostatniego cykl "Ikoni di Donna" do słów Petera Serracina Inglotta stanowił połączenie atrakcyjnej formy dźwiękowej z pełnymi inwencji tekstami. Claire Massa miała tu pole do popisu dla swych umiejętności wokalnych, zdolności aktorskich i poczucia humoru. Na plus festiwalu zapisać należy monograficzny charakter koncertów. Każdy z nich poświęcono pieśniom jednego kraju, bądź nawet jednego kompozytora (Austrię reprezentował pełny cykl "Winterreise" Schuberta, Norwegię - dzieła Griega). Programy recitali były przemyślane i starannie ułożone. I tak na przykład z okazji "dnia rosyjskiego" wysłuchaliśmy rzadko wykonywanych duetów i tercetów Antona Rubinsteina, Czajkowskiego. Rimskiego-Korsakowa i Szostakowicza. "Dzień angielski" pryzniósł równie rzadko goszczące na polskich estradach pieśni Quilera, Deliusa, Warlocka, Howellsa, Vaughna Williamsa i Brittena, w dodatku w nietypowej interpretacji - męskiego głosu sopranowego. Uroczy zestaw tworzyły pieśni ukraińskie, m.in. Łysenki, Stepowyja, Siczynskiego, Ludkewycza, Dyczki. A był też koncert francuski, włoski, hiszpański i niemiecki. Jednak za największym plus festiwalu uznać trzeba poziom artystyczny. Zaproszono wykonawców dobrych i baaaardzo dobrych, którzy potraktowali swój występ z wielką odpowiedzialnością, w niekiedy arcytrudnym i forsownym repertuarze. Dość powiedzieć, że całą "Podróż zimową" Ryszard Cieśla zaśpiewał bez jednej, choćby krótkiej, przerwy. Anna Radziejwska na koncert w Łazienkach przyleciała na kilka godzin specjalnym samolotem z Brukseli, i choć wieczorem czekał ją występ w operze, wspaniale zaśpiewała kilkanaście utworów francuskich (Berlioz, Debussy, Faure, Duparc). Marta Boberska jak Rusałka znad Dniepru czuła klimat folkloru Ukrainy. Jadwiga Teresa Stępień nieco przeszarżowała w naśladowaniu hiszpańskości, jednak temperamentu trudno jej odmówić. Aż dwa razy zachwyciła uszy publiczności Urszula Kryger - w pieśniach rosyjskich ze znakomitymi partnerami (Jadwiga Rappé i Jerzy Knetig) oraz solo w pieśniach niemieckich (Brahms, Schumann Strauss), potwierdzając, że w tym repertuarze nie ma sobie równych. Jeśli jednak mielibyśmy wskazać dwa najbardziej poruszające przeżycie, nasz wybór padnie na dwa koncerty: angielski i norweski. Robert Crowe, dźwięczny sopran o pięknej, aksamitnej barwie i wielkiej kulturze muzycznej przedstawił wysmakowany zbiór pieśni angielskich z I połowy XX wieku, których liryczny charakter znalazł idealny wyraz w typie jego głosu. Zwieńczeniem programu była kantata Brittena "Abraham i Izaak", w której u boku Anglika wystąpił obiecujący młody tenor Aleksander Kunach. Natomiast Olga Pasiecznik w dwóch cyklach pieśni Griega wzbiła się na wyżyny, czyniąc z każdego utworu monodram wokalno-aktorski. Jej głos brzmiał zaskakująco mocno; nabrał nieco ciemniejszej barwy. Natalia Pasiecznik, która od dawna tworzy z siostrą zgrany duet, zyskała możliwość zaprezentowania się jako utalentowana pianistka w kilku kompozycjach instrumentalnych Griega. Właśnie. Akompaniatorzy. Uhonorujmy ich wkład w poziom festiwalu wymieniem kilkorga najbardziej zapadających w pamięć: Mariusz Rutkowski, Katarzyna Jankowska, Natalia Rewakowicz, Ewa Pelwecka. Oby za rok odbył się II Festiwal Pieśni Europejskiej... Hanna i Andrzej Milewscy- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - Festiwal Pieśni Europejskiej
| |
| submenu | |
|