ARTYŚCI FIT |
|
Ignacy Gogolewski
Urodził się w 1931 roku w Ciechanowie. W 1953 ukończył wydział aktorski warszawskiej PWST . "zaangażowany po studiach do Teatru Polskiego zetknąłem się z całą plejadą ludzi wybitnych, i takich, których nazwiska może niczego by dziś nie mówiły. Wszyscy oni razem stanowili akademię umiejętności zawodowych praw i reguł najczęściej niepisanych, lecz bez tych reguł dzisiejszy teatr nie ruszyłby z miejsca..." ("Teatr" nr 5/1974) Po raz pierwszy zwrócił na siebie uwagę wybitną kreacją Gustawa-Konrada w DZIADACH Adama Mickiewicza wyreżyserowanych przez Aleksandra Bardiniego (1955). Pisano, że "błysnął wybitnym talentem i opanowaniem warsztatu", "oczarował publiczność swoją osobowością i pięknie podanym wierszem". Krytycy jednogłośnie uznali młodego aktora za kontynuatora najszlachetniejszych tradycji teatru romantycznego. "W dorobku artystycznym Gogolewski najbardziej ceni obecność wewnętrznej dialektyki. Tworzenie czegoś, a następnie wyzwolenie się z tego, co zostało stworzone. (...) Gogolewski, pierwszy po wojnie Gustaw-Konrad, wypracował styl romantyczny. Cechą charakterystyczną tego stylu jest nierozłączne splecenie walorów lirycznych i dramatycznych. Lecz Gogolewski stworzywszy pewien styl w aktorstwie, zadbał, aby się zeń wyzwolić. Dlatego Gogolewski grywa w Witkacym..." (Krzysztof Głogowski, "Słowo Powszechne" nr 14/1976) Aktor nieustannie poszerzał swój repertuar, grając Nerona w BRYTANIKU Jeana Racine'a (1963), Janka w MOŚCIE Jerzego Szaniawskiego (1963), Gustawa w ŚLUBACH PANIEŃSKICH Aleksandra Fredry (1963). Wybitnym osiągnięciem była rola Zygmunta Augusta w słynnych KRONIKACH KRÓLEWSKICH Stanisława Wyspiańskiego (1968) w reżyserii Ludwika René w Teatrze Dramatycznym. "Udział w tym przedstawieniu pozwolił Gogolewskiemu na coś więcej niż samą demonstrację dojrzałości swej sztuki, (...) pokazał swojego Zygmunta Augusta w pełnym wymiarze narastających uczuć, konsekwentnego w grze miłosnej i w grze o władzę, pełnego żaru w scenach wyznań i scenach żałobnych lamentacji." (Witold Filler, "Ignacy Gogolewski", WAiF Warszawa 1979) Role telewizyjne Ignacego Gogolewskiego, powstałe w latach 60. i 70., nie dają się zamknąć w jednej formule. Są zbyt różnorodne. Odnaleźć w nich można cechy zarówno dawnych romantycznych kreacji teatralnych, jak i późniejszych filmowych. Zagrał m.in. Rodriga w CYDZIE Pierre'a Corneille'a (1969), tytułowego Mazepę w dramacie Juliusza Słowackiego (1969), Zenona Ziembiewicza w GRANICY Zofii Nałkowskiej (1970), Jego w DRUGIM POKOJU Zbigniewa Herberta (1970), Tadeusza w ŚNIADANIU U DESDEMONY Janusza Krasińskiego (1975). "Antek Boryna - czerpie swą siłę z nieprzemijającej wiary w ziemię. (...) To wieśniak posiadający jakby prostotę majestatu, wrodzoną godność osobistą, obie te cechy zrodziły się z nieustannego obcowania z ziemią - żywicielką i władczynią jednocześnie..." (Lidia Klimczak, "Aktor znaczy indywidualność", "Panorama Polska" nr 5/1984) Dociekania, na czym opiera się siła i mistrzostwo warsztatu aktorskiego Gogolewskiego, kończyły się zwykle konkluzją: "Sukces jego aktorstwa polega na znakomitym portretowaniu rozdarć wewnętrznych człowieka. Stąd powodzenie nie tylko w tworzeniu scenicznych czy telewizyjno-filmowych postaci z kart Mickiewicza, Słowackiego, Puszkina, Szekspira czy Dostojewskiego. Sukces Antka Boryny w 'Chłopach' również na tej właściwości się zasadza.(...) Drugą dominantą jest głos i doskonałe wyczulenie na frazę muzyczną wypowiadanego słowa. Pozwalają one artyście wydobyć całą barwę i piękno wypowiedzi. Przypomnijmy tutaj płyty 'Wielkie monologi romantyczne' i 'Słowa miłości i rozpaczy'." (Krzysztof Głogowski, "Mistrz poetyckiego tonu", "Kierunki" nr 50/1987). Po pożarze Teatru Rozmaitości w Warszawie, w 1989 roku, artysta wycofuje się z czynnego życia zawodowego. W 1992 ukazuje się jego książka "Wszyscy jesteśmy aktorami...", zawierająca wspomnienia, a także przemyślenia i spostrzeżenia dotyczące pracy zawodowej. "Tę wielką rolę w Teatrze Polskim reżyser powierzył Gogolewskiemu, który wydobywa z niej wiele tonów, sporo zaskakujących, łamiących przyzwyczajenia realistycznej narracji. (...) Gogolewski stworzył postać trudną do jednoznacznego określenia, wielką i małą, kabotyna i zarazem powalanego klęską człowieka, który namiętnie poszukuje nowej formuły teatru." (Tomasz Miłkowski, "Aktorskie tajemnice", "Trybuna", 10 grudnia 1999) Do ostatnich osiągnięć artystycznych Gogolewskiego należą: doceniona nagrodą im. Aleksandra Zelwerowicza, rola hrabiego Szarma w OPERETCE Witolda Gombrowicza (2000) oraz Laurenty w NA CZWORAKACH Tadeusza Różewicza (2001) na scenie Teatru Narodowego . Te dwie role stanowią swoiste uwieńczenie dorobku aktorskiego artysty. "Niby dwie równorzędne role, zagrane znakomicie, w tym samym ironicznie błazeńskim stylu, wymarzonym, jak się zdaje, dla aktora, który niegdyś uosabiał na polskiej scenie ideał bohatera romantycznego. (...) Powiadam - niby, bo przecież mimo całego mistrzostwa Gogolewskiego Laurenty jest już tylko powtórką z Szarma, zgodnie z zasadą filmowego "sequelu" wyostrzającą te cechy postaci, które za pierwszym razem najbardziej podobały się publiczności. Gogolewski w przedstawieniu Kutza jako zdziecinniały a chutliwy poeta u kresu życia jest więc przede wszystkim postacią jeszcze bardziej komiczną niż wyfraczony Szarm z laseczką. Problem jednak w tym, że w 'Operetce' postać taka byłaby znakiem nowej interpretacji dramatu - najbardziej wyrazistym znakiem jego otwarcia! - w *'Na czworakach' natomiast jest oczywistym potwierdzeniem najprostszego odczytania sztuki. Znakiem jej zamknięcia." (Jacek Kopciński, "Biała pierś róży i inne pokusy inscenizatora", "Teatr" nr 3/2001) Ważniejsze nagrody:
|
|
| submenu | |
|